Czy opłaca się...jest dużo zależności
W moim przypadku
-musi mi ktoś przywieźć+cena opału
-jak pocięte to też nie jest tanie
-dlatego biorę w pęczkach(cena zależy od popytu)
-sam tnę,wiec swojej pracy nie liczę(a czasami się trzeba narobić,bo to są odpady,drobne,no i czasami większe opoły)
-trzeba poskładać w przewiewnym miejscu
-drewno
musi być suche,inaczej pali się a ciepła ,,niet''
-plusem jest,że można przydasiów naodkładać
-mam taki piec...można nazwać śmieciuchem

ale to od nas zależy co i jak palimy tak że ten,tego

-to już drugi tego typu piec u mnie,paliłem drewnem trociną(jak była darmowa)zrębkami
-od niedawna 2-gi sezon testuję palenie węglem,podoba mi się,ale czy taniej to myślę że chyba nie
-zmniejszyłem ruszt za pomocą cegieł szamotowych(mam 3 leżą swobodnie na ruszcie)
-minusem jest że wajcha do rusztowania jest unieruchomiona
-jak palę węglem to wrzucam wiaderko węgla(10l po farbie)a na to grube i cienkie drewno do rozpalania
-Tak... palę już któryś sezon,rozpalając od góry
-ciężko się rozpala,ale mam palnik gazowy i po problemie
-jak palę drewnem,to ładuję pod klapę i także odpalam palnikiem
-tak i tak rozpalam dwa razy,rano i pod wieczór
-musiałbym policzyć ile drewna wchodzi na jeden załadunek do pieca by móc porównać to do węgla
-węgla idzie 2 worki po 25kg na trzy dni
-z takich wewnętrznych pamięciowych wyliczeń, dla mnie się opłaca-ale trzeba mieć czas,miejsce do suszenia drewna i chęci do pracy,o ,,przydasiach'' nie wspomnę
- podsumowując,jak bym miał pieniądze,to bym grzał prądem
-ekologicznie i miejsca by było więcej na ,,przy...da...sie''
Czuwaj