Kiedyś stolarz sam musiał zrobić swoje narzędzia

Robiłem podobnie jak
- czyli z dębowego klocka (wiem że brudzi bo taniny ale nic innego nie miałem pod ręką) odciąłem boki, środek wyciąłem na 45 stopni i skleiłem. Od razu dorobiłem kołek do klinowania - kwadratowy z obrobionymi końcami żeby weszły w otwory wywiercone w bokach. Na YT niektórzy robią okrągłe ale stwierdziłem ze kwadrat będzie lepiej klinował (pozostałe krawędzie można zaokrąglić żeby nie przeszkadzały) - wadą jest to że trzeba go od razu wkleić i trzeba to zrobić w miarę prosto

(klinem można potem trochę skorygować). Przy okazji zrobiłem błąd bo szczelinę na ostrze chciałem od razu dopasować, a zapomniałem że przecież trzeba jeszcze wyrównać stopę więc szczelina się powiększy - dlatego trzeba ją zrobić sporo mniejszą i dopiero na koniec ją "otworzyć" pilnikiem tak żeby ostrze weszło i była tylko o włos szersza. Stopę potem wyszlifowałem papierem na grubej szybie żeby była równa tak jak się to robi z każdym strugiem. W sumie czy się robi w stylu japońskim czy "naszym" to konstrukcja podobna - kwestia tylko proporcji.
Ostrze zrobiłem sam ze stali narzędziowej (blacha 3mm NC11LV/D2
http://damast.com.pl/index.php?id_category=23&controller=category ) i zahartowałem w palenisku kowalskim (dopiero za drugim razem mi się udało bo narzędziówki trzeba grzać do wysokich temperatur). Można też zrobić z piły - ale to musi być "stara" piła z narzędziówki - nowe z węglikami się nie nadają bo nie są hartowne po całości. I albo robimy w twardym czyli tniemy delikatnie i szlifujemy polewając wodą czy obkładając mokrymi szmatkami, tak żeby co najwyżej złapała nalot do niebieskiego (opisywałem w innym wątku o naprawie dłut). Albo potem hartujemy na nowo - jak robimy ze złomu (piły, resory, noże do gilotyn, etc.) to można zrobić kilka i kombinować. A można też wysłać do kogoś do hartowania w porządnym piecu.