Prezio. Nie jesteś przekorny. Jesteś zwyczajnie głupi. Dolewasz oliwy do ognia i cieszysz się, że się jara. Jakie to polskie.*
Tak samo, jak dorobić się trochę kasy i nazwać się prezesem, a w głowie... Sieczka. O ile na brak polskich liter można (niechętnie!) przymknąć oko, to na ortografy i pseudointeligenty bełkot już nie!
.
Po co kupowac cieple buty, jak mozna miesz kalosze albo filcofki i szlachmyce na nogach.
Po pierwsze - SZLAFMYCĘ. Po drugie, jak szlafmycę założyłbyś na nogi, to pewnie gacie na głowę? [Nie wstawię roześmianej buźki, bo brak elementarnej wiedzy, nie jest śmieszny.]
Oczekujesz definicji "zbędnych rzeczy"? OK!
Odpowiadam: zbędne rzeczy, to - z definicji, rzeczy niepotrzebne. I nie trzeba mieć pięciu fakultetów, aby dojść do takiego wniosku.
A które? Na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć.
Po co czytac ksiazki, ktroe nic jke wnosza do zycia.
Nie wiem, czy pisząc to byłeś całkiem trzeźwy, ale sens zrozumiałem. I? I to jest jedyna mądra myśl w całej wypowiedzi.
Parafrazując:
Po co czytać posty, które niczego nie wnoszą do życia, po za podnoszeniem ciśnienia? Więcej! Po co zakładać takie wątki?
Ale cóż... Wątek jest. Jednak udzielanie się w nim jest dla mnie "rzeczą zbędną".
* - Piszę "polskie", ale może podobnie jest i w innych państwach? Nie wiem, nie byłem, nie widziałem, nie napiszę