Dawno dawno temu cięli zwykle z półwałków albo cwierćwałków, trakiem ramowym-pionowym, nie dość że każda deska miała bardziej lub mniej stojący słój , co powodowało rzecz jasna stabliność takiej tarcicy to jeszcze każda deska miała od razu jedną równą krawędź, dodatkowo piękny walor estetyczny mialo takie drewno klon jawor tak przecierany prawie każdą deskę będzie miał z pięknym błyszczem. A teraz tnie się jak leci na płask i więcej jak połowa desek ma paskudny szeroki flader a deski jak nie potniesz dobrze nie ułożysz i nie pokleisz z X-kawałków to się wygnie w pieruny.No ale teraz się liczy to że z nawet niewielkiej kłody jest kilka szerokich desek, a konstrukcyjne grube krawędziaki robi się obrzynając sam miękisz i biel z jak najmniejszej kłody aby dało się ten kwadrat na styk wpisać w średnicę kłody i później dziwią się że mniej taki krawędziak wytrzymuje i szybciej gnije niż te dawniejsze.Te przekroje tartaczne można dziś zwykle między bajki włożyć na których kanciaki przewidziane na słupy konstrukcyjne to sam środek pnia, szczególnie w małych tartaczkach z naciskiem na takie zupełnie "podwórkowe", tam ile wyda tyle się tnie.