Zacznę od recencji tokarki LUNA BWL 406. Przy okazji pokażę "warsztat".
Wg mnie to to samo co Record 305, ale zakładam osobny temat, bo może się mylę.
Tokarkę kupowałem z myślą, że będę toczył głównie miski, dlatego nie zależało mi na długości łoża.
Kupiłem wersję ze stojakiem, choć w przyszłości planuje zbudować własny. Żeby jednak wiedzieć, jaka wysokość jest dla mnie optymalna itp. postawiłem na stojak. Plusem jest też to, że mogę sobie przesuwać po warsztacie, szukając dla niej najodpowiedniejszego miejsca. Minusem jest, że narażam ją na większe wibracje, niż jakbym ją na stałe przykręcił do dodatkowo obciążonego stołu.
Przed zakupem rozważałem też zakup JETa 1221, która ma min. elektryczną, płynną zmianę prędkości, tryb reverse. Ale ciężko było się dogadać z polskim dystrybutorem (najpierw usłyszałem, że mam czekać 3 tygodnie, potem usłyszałem, że jednak nie będzie i że czekałem 3 tyg na darmo). Ale była też dużo droższa (3600 vs 2000 za Lunę). Doszedłem do wniosku, że nie ma się co pchać w droższą maszynę, do nauki i amatorskiej pracy starczy mi Luna. Poza tym, trzeba jeszcze kupić dłuta, uchwyt, szlifierkę stołową.
Zamówiłem więc razem z uchwytem Luna i szlifierką stołową też Luna. Wszystko ze strony:
http://www.obrabiarki24.pl/ Wydaje mi się, że są dystrybutorem, bo mieli atrakcyjne ceny a całe zamówienie mi zaookrąglili w dół.
Tak przyszła:

Już rozstawiona w moim warsztaciku piwnicznym:

Od razu musiałem się pozbyć jednej śrubki, na którą osłona pasa była zamocowana- musiałbym ją każdorazowo odkręcać i dokręcać jakbym chciał zmienić prędkość. Niedopracowanie ze strony producenta. W moim modelu też było brak schematu, który by pokazywał, jakie przełożenie daje jaką prędkość. Musiałem sam poszukać na necie i sobie wydrukować.
Toczę nią regularnie, prawie codziennie, ale rzadko dłużej niż 2h; w porywach 3h. Silnik się nagrzewa, ale bez tragedii.
Wiórki robią się aż miło:

Z perspektywy czasu zadowolony jestem ze swojego zakupu. Cieszę się też, że nie zdecydowałem się na mocniejszą JET 1221. W razie awarii elektrycznego sterowania bym miał poważne problemy, tu prostszy model- mniej elementów do zepsucia, łatwiejszy do naprawienia. Słabszy silnik w Lunie sprawia też, że błędy jakie popełniam toczą są mniej brzemienne w skutkach. Miski nie "latają" tak daleko

Albo jak "chwyci" dłuto to tylko podskoczę.
Za bardzo efektów pracy nie mam co pokazać, bo toczą same niesezonowane. Głównie toczę z grubsza, a potem w karton pełen wiórów i niech schną. Co jakiś czas ważę i jak zobaczę, że już nie tracą wagi wtedy je przetoczę finalnie i wykończę. Przy okazji mogę sobie poćwiczyć ruchy dłutem.
Obecnie tak wygląda mój warsztat:

czego nie widać, to piła taśmowa w pomieszczeniu obok.
Zdecydowałem się na 1 źródło światła, za to wysoko położone i regulowane.
Planuję w przyszłości pokręcić jakieś filmiki, żeby podzielić się z innymi jakimiś tam radami i wnioskami jakie mi się nasunęły w ciągu tego czasu.