Lepiej pewnie zaufanego sąsiada opłacić i niech doleje raz w tygodniu wiaderko. Przy moim litrażu 112 i bez przykrycia co tydzień ucieka z 10l. Kiedyś też myślałem nad wymianą na większe akwa z sumpem, dolewkami itp., ale na razie projekt upadł.
Przeglądnąłem temat i jeśli chodzi o moje doświadczenia to było różnie. Na początku, pewnie jak każdy, eksperymentowałem ze światłem, podłożem, nawozami (gotowe i robione), testy wody (azoty, fosfory, ph, potasy...), węgle w płynie itp. Jak coś za dużo to... glon, jak za mało.. glon. Z czasem mogę powiedzieć że cała sztuka w tym wszystkim polega na tym żeby ustabilizować akwarium i czasem obserwować co się dzieje. Mnie to zajęło z 4 lata. Teraz mam bezobsługowe akwarium. Tylko dolać wody, raz w miesiącu odmulić, przecinkę zrobić i dawać jeść. No i raz na 3-4 miesiące zaglądnąć do filtra. Co 1-2 lata - restart.
Moje dotychczasowe wnioski:
- im większe akwarium tym mniej problemów,
- podłoże żwirek kwarcowy/piasek kwarcowy + ziemia do kaktusów (jak się chce bardziej w holendra)
- łatwiej prowadzić z CO2 (bulta), ale trzeba trochę wydać
- twarda woda - więcej glonów i zgonów (dlatego mieszam wodę z RO i kranówka)