... Zakładam, że o drobnoustrojach słyszałeś...
Na szczęście to ciągle wolny kraj. Stosuj co chcesz.
Proszę Cię ! Deskę się używa, myje, suszy i od czasu do czasu odkaża.
Niby jakie to drobnoustroje bezczelnie mnożą się na deskach - Coli, gronkowce, laseczki jadu kiełbasianego ... ?
Ponadto jakie jest stężenie tych niezwykle śmiertelnych drobnoustrojów na desce aby mogły wywołać ciężkie powikłania zdrowotne lub śmierć u deskowych krajaczy ?
Obawiam się że w ciągu dnia, przenosimy na rękach więcej różnorodnych bakterii, stykami się z nimi poprzez pieniądze, klamki, poręcze, uściski dłoni etc.
Później łapeczki myjemy albo i nie i śmiało wcinamy a to jabłuszko a to kromeczkę z wędlinką, wnosimy ich więcej do organizmu niż jest ich na desce - no chyba że ktoś jej nie myje i przechowuje na śmietniku !
Ponadto aby ludzki system odpornościowy prawidłowo działał, wręcz powinien stykać się z określoną ilością drobnoustrojów, dokładniej liczby już nie pamiętam, ale duuuużo tego było !
Za małego łebka nie jeden z nas biegał po podwórku/placu, oddawał potrzeby fizjologiczne w pobliskich krzakach, rękami zrywał póżniej czereśnie, jabłka z ogródka sąsiada i zjadał - lata minęły a ja i moi koledzy żyjemy dalej.
Teraz to cholera strach użyć łyżeczki do herbaty która nie była myta w zmywarce w 70stC, tylko opłukana w jakimś plebejskim Ludwiku, bo nie wiadomo jaki groźny element chorobotwórczy czyha na niej na nasze życie :/
Więc, na pohybel deskowym drobnoustrojom !