Dziś stała się rzecz straszna. Horror, dramat, niedowierzanie. Te słowa cisna się na usta. Nie uprzedzajmy jednak faktów


Pamiętny megasęk.

Wczoraj opisywałem jak to na siłę próbowałem ścisnąć za długie wałki. Była to tak szaleńcza walka, że nie zauważyłem, że noga w tym miejscu pękła. Na szczęście nie po całej szerokości i na szczęście w takim miejscu, że nie ma to spechalnie znaczenie dla konstrukcji (dałem od góry).
Nie chciałbym by dzieciak się jakoś zachaczył o to. Pod wpływem naprężeń może minimalnie odejść ale na tyle dużo by dzieciak się skaleczył.
Podjąłem więc dyrastyczne kroki by to wzmocnić. Niech zdjęcia opiszą mój dramat.



Mówi się "życie" tylko następny dzień zwłoki
