Dobra. Jedziem z tematem choć przyznam, że nie wiem w które momenty się bardziej czy mniej zagłębiać bo właściwie wszystko co opiszę jest sprawą oczywistą dla meblarzy. Jakby co pytajta to będę uzupełniał.
Dziś był dzień korpusów bo lakiery jeszcze do mnie nie dojechały.
Samo mierzenie i wyznaczanie szuflad sobie darujemy bo jest to na filmiku.
Z grubasza wiadomo zasada 37mm od brzegu i takie tam


Do wszystkiego są różne gadżety i pomoce montażowe ale w tym przypadku sobie to darujemy. Jedynie.warto zainwestować w wiertło samocentrujące co ładnie trasuje na pod wkręty.

Wiemy już też, że lepiej i wygodniej założyć prowadnice przed złożeniem korpusu.
W złożeniu poprawnie skrzynki korpusowej ważne jest by przekątna się zgadzała.
Ja robię tak, że przybijam 2ma gwoździkami na jednym z boków i na drugim przybijam do połowy (po wstępnym ustawieniu na oko).


Mierzymy przekątną. Jeśli się zgadza to dobijamy dziada i wbijamy wszystkie wokół. Jeśli się nie zgadza to przez to, że nie dobiliśmy do końca możemy wyciągnąć bez niszczenia materiału i poprawić.
Jak już przybijemy plecy to montuję gniazda nóżek. Tyle ile odstawimy od brzegu korpusu o tyle będzie nam się chował cokół. Ja z przyzwyczajenia daję 40mm przez co często muszę podcinać pod front zmywarki (o tym później). Koledzy moi robią nawet 60 ale mnie tak się bardziej finalnie podoba. Kwestia gustu.

Trzeba zwrócić uwagę, że gniazdo z jednej strony nie ma kołnierza i tą właśnie stroną ustawiamy w kierunku czoła. Gniazdo ma łapać bok szafki ale z luzem ok 2mm żeby łatwiej było nimi kręcić przy ustawianiu już.
Gniazda montuję na wkręty 4x20 i używam do tego długiego bitu. Krótkimi trzeba wkręcać pod kątem bo blokuje się przedłużka od bitów.

Szafka skręcona i czeka na fronty. W tym przypadku akurat pod płytę grzewczą.
