Prace idą naprzód. Na "szkielet" poszła wiatroizolacja m. in. po to, by dzieciaki miały białe ściany w środku

i nie zalewało środka w razie gdyby oblicówka przepuściła. Samą deskę trzeba jeszcze drugi raz pomalować. Poza okiennicami i drzwiami zostało jeszcze parę detali do wykonania.
No a huśtawka i ścianka wspinaczkowa raczej pojawią się na raczej wiosnę. Teraz jeszcze muszę zrobić jakąś podstawę pod "lądowanie" zjeżdżalni i posprzątać całość wokół. Po wyplewieniu chwastów zaciągnę zieloną geoszmatę, a na wiosnę może jakąś trawę się posieje. Albo i nie - będzie mniej koszenia

PS. "Czapki" (12 x 12 cm) na słupkach zostały zrobione ze spreparowanego "bieda-KVH"

(bałem się, że jak z jednego kawałka je wytnę, to się rozeschną i będzie kiepski efekt)