W poniedziałek dotarła długo wyczekiwana przesyłka. Dostawca z Poczty Polskiej wykazał się człowieczeństwem i zaciagnął to prosto do Nory. Dobrze, bo nie mam paleciaka.

Ani zdjęć ani filmu z rozpakowywania i składania nie mam. Dałem się ponieść emocjom. Mniej więcej po dwóch godzinach wyglądało to tak:

Po mniej więcej kolejnej godzinie - złożone!


To Proma PKS 250P. Bydle wazy jakies 180kg, blizniacza konstrukcja do Bernardo TK 250F i jakiegos Feraxa. Jak sie juz oswoje z maszyna i troche na niej popracuje, to przygotuje recenzje.
Dlugo rozmyslalem nad pilarka, zameczalem Kozia o jego Holzmanna i reszte bandyterki na czacie o rozne koncepcje. Nie moglem sie zdecydowac, czy brac DeWalta i obudowac go stolem, czy cos wiekszego i obudowac reszta warsztatu. Mialem kilka kryteriow, ktore byly dla mnie wazne:
- szerokosc ciecia przy przykladnicy - im wiecej tym lepiej
- solidnosc samej przykladnicy - tu jest tzw "biesermeyer"
- zeliwny stol - szukalem gwarancji albo przynajmniej duzej szansy na plaska i rowna powierzchnie
- stabilnosc calej konstrukcji
Wozek boczny nie byl konieczny, szukalem starszego modelu Promy (bez wozka) PKS 255L ale wyglada na to, ze to juz dawno wycofany model. Chociaz teraz wydaje mi sie, ze wozek powinien mi zastapic sanki do ciec poprzecznych - da sie go dobrze ustawic.
Kilka pierwszych wrazen (jak na razie zrobilem ze dwa ciecia testowe):
- jest ciezka. Blat glowny i boczny sa z odlewu zeliwnego. Obudowa agregatu pily tez jest zeliwna, tak samo kilka innych elementow jak docisk.
- jest regulowalna. Kazdy doslownie element mozna regulowac. Rownoleglosc rowkow blatu do pily, pozycja blatu dodatkowego, wysokosc wozka bocznego, przykladnice itp
- jest solidnie wykonana, mimo ze chinka. Elementy zeliwne sa dobrze wykonczone, elementy z aluminium sztywne a wszystko wydaje sie byc dobrze ze soba spasowane.
- potrzeba sporo czasu zeby ja porzadnie wyregulowac i przygotowac do pracy.
- da sie uzyskac dokladnosc (do mniej wiecej 1mm) ustawiajac przykladnice przy uzyciu wbudowanych podzialek
- tnie

- wozek boczny jest na tej samej wysokosci co blat roboczy.
Sa elementy, z ktorych nie jestem do konca zachwycony:
- fabrycznego klina nie da sie zamontowac tak, zeby jego gorna krawedz byla ponizej wysokosci ciecia. Na razie bede go demontowal do ciec nieprzelotowych. Z czasem albo przerobie istniejacy klin albo kupie drugi do przerobki, zeby utrzymac gwarancje (o ile bym ja stracil przerabiajac klin)
- zeby zdjac klin potrzeba odkrecic 8 srub mocujacych wkladke tarczy. Paskudnie niewygodne. Do tego potrzeba klucza, zeby go odkrecic, szkoda, ze nie ma systemu mocowania klina jak np w DeWalt
- wkladka wokol tarczy jest niewiele ponizej blatu. Temat rozwiazany za pomoca podkladki z kartonu w 10 sek.
Da sie ja wypoziomowac. Katomierz nie byl zerowany


Pilarka zajmuje duzo miejsca w Norze, planuje zrobic stol roboczy za nia, bedzie tez odbiorczym do ciecia dluzszych elementow. Miejsca na niego mam od sciany do konca blatu glownego (jakies 1,4-1,5m). Jesli bede potrzebowal wiecej blatu - przysune sobie wozek, ktory da sie zablokowac pod koniec rury. Reszte warsztatu bede organizowal sila rzeczy wokol tej Promy.