Na tym zdjęciu widać łożysko w oprawie, ale ono nie utrzymuje agregatu, tylko służy do prowadzenia śruby trapezowej, która odpowiedzialna jest za pochył agregatu w przedziale 90'-45'. Samo prowadzenie pochylne ma jeszcze dodatkowo blokady po oby stronach pilarki (zacisk śrubowy). Cały agregat (pochylanie i podnoszenie) mocowany jest na zawiasach tzw. bramowych, toczonych i bardzo wytrzymałych, które wyposażyłem w śrubowe kasowanie luzu (tani i prosty sposób na zamiennik fabrycznej pryzmy). Agregat dzięki temu jest super sztywny i nie drga podczas pracy, nawet ciężkiej. Oczywiście można zrobić coś na wzór tego agregatu Altendorfa - sam się na niego swego czasu napaliłem. Jednak są pewne ograniczenia. Łożyska liniowe, które są tam stosowane są niezwykle drogie. Owszem możesz kupić tanie chińskie łożyska liniowe, ale trzeba mieć na względzie, że silnik indukcyjny o mocy 2,2kW swoje waży + reszta osprzętu do niego też waży niemało i podejrzewam, że tanie łożysko szybko zakończyłoby swój żywot. Można wykorzystać tuleje ślizgowe, ale tam zbiera się mnóstwo pyłu z pilarki. Zapchane tuleje ślizgowe z czasem stracą na swej płynności. Sam agregat fajnie wygląda, ale trzeba mieć czym go wykonać. Ja zdecydowałem się przemyśleć sprawę od nowa i powstał mój koncept na pilarkę. Jest może prymitywny, mało elegancki i troch toporny, ale maszyna ma pracować, a nie tylko cieszyć oko. Moim priorytetem była wytrzymałość. Wrzeciono, jakie zastosowano w tym filmie jest dość krótkie. Na pewno jest wykonane z twardego metalu i osadzone na dobrej klasy łożyskach. Fajna rzecz, ale czy w SAM-ie opłaca się inwestować w coś, co działa niemal tak samo, a jest o wiele droższym i trudniejszym w wykonaniu elementem? Decyzja jest w tym przypadku indywidualna. Ja zrobiłem wałek chyba o długości 35cm. Rozstaw łożysk jest dość spory i dzięki temu wrzeciono jest stabilne. Trudno opisać w słowach moją maszynę i dokładnie przedstawić zasady jej działania, ale z perspektywy lat, które przepracowałem na niej mogę stwierdzić, że projekt się udał. Nic nie szwankuje póki co i działa jak trzeba. Dokładność jest nie najgorsza (pisałem wcześniej już jaka) a żadna marketowa pilarka budowlana jej nie dorówna, a koszt jej wykonania mieści się w przedziale cenowym pilarki z marketu (ok. 1200zł - chodzi mi o większe pilarki z silnikami indukcyjnymi). Sam kiedyś wtopiłem kasę w pilareczkę stolikową z silnikiem szczotkowym. Nie nadaje się to do pracy w drewnie litym. No chyba, że do cięcia listew. Jest cholernie głośna i słaba. Moja pilarka jest wystarczająco silna do cięcia bali sosnowych i innych prac. Nie potrzebuję innej. Szwagier chciał mi sprzedać starą pilarkę REMY z bocznym stolikiem na pryzmie w kształcie dwuteownika. Fajna rzecz do lekkiego remontu. Są jednak w moim przypadku pewne szczegóły uniemożliwiające taki zakup. Mam warsztat w piwnicy. Ciężko byłoby taką pilarkę, nawet po rozłożeniu, tam wnieść. Swoją pilarkę zbudowałem na miejscu z części. Zakotwiczona jest na słupach betonowych wkopanych w ziemię na głębokość ok. 30cm, więc ma stabilne podłoże. Każdy powinien przed budową rozważyć koszty i zasadność ich ponoszenia, bo łatwo utopić kasę w coś, co później nie jest takie piękne i rewelacyjne jak na obrazku. Może ględze, ale twierdzę tak z doświadczenia. Lepiej jest kupić pilarkę fabryczną ze złomu i przenieść jej niektóre części do własnego projektu niż wykonać coś na wzór maszyny fabrycznej. Koszty są niewspółmierne, a czasem nawet jakość wykonania nie dorówna tej fabrycznej. Reasumując agregat taki jak ten w Altendorfie jest super. Tylko czy w SAM-ie o to chodzi, aby żywcem coś skopiować czy wytworzyć własną koncepcję na maszynę działającą a taki sam lub podobny sposób? Zawsze należy mieć na względzie własne umiejętności lub kogoś, kto nam w tym pomoże. Praca innych też kosztuje.