W ramach robienia porządku i wiecznego przekładania sprzętu, bo akurat potrzebna jest walizka ta od spodu (jakby ktoś celowo w nocy przekładał) odstawiłem płyty które zawadzały i z super tajnego projektu

(był w głowie już od dawna

) powstała szafka z odpadów, powycinałem co było dobre a reszta na złom

. Całość pociąłem Festoolem (jak Kozio mawia, że sama tnie), piłem kawę a ona cięła, dokupiłem jedynie prowadnice pełnego wysuwu H45, 400mm (po 10zł/kpl/) bo akurat nie miałem takiej długości... Od jakiegoś czasu robię sobie szafki w jednym wymiarze i zabudowuje ściany... Robi się przez to porządek na podłodze...

Przody okułem profilem aluminiowym C, też pozostałości po jakiejś robocie...