Trochę żeście koledzy odpłynęli z tym tematem.

Przeraziła mnie zwłaszcza trygonometria. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że aby naostrzyć dłuto, trzeba mieć doktorat z matematyki**.

Już dawno przestałem przejmować się ostrzeniem pod konkretnym kątem. Okazało się, że więcej czasu poświęcałem ostrzeniu niż pracy.
Krótko pisząc: goniłem mrówki, a słonie spierdzielały.

Dłuto czy ostrze struga ma być ostre, a czy jest kąt 25; 29; 30; 30,5... Co za różnica?
Zwłaszcza, że (już o tym kiedyś pisałem) kąt do miękkiego drewna jest w przedziale 25-30*, a do twardego 30-35*. Czyli optymalny kąt - bez potrzeby posiadania tysiąca dłut, to ~ 30*.
** - wiem, że trygonometria jest (a przynajmniej była) w podstawówce.
