Nie chcę wyjść na chama chociaż na prostaka pewnie wyjdę ale skoro jest to publiczna dyskusja to się wypowiem. Kiedyś jako amator mocno udzielałem się na pewnym forum foto. Dało się tam zauważyć pewną prawidłowość, a mianowicie im większa ranga (rozpoznawalność/ranga/szacunek/cokolwiek) użytkownika tym większe gnioty przechodziły jako ochy i achy. A jak już było czarno białe to było boskie. Wystarczyło zrobić analogiem to użytkownik taki osiągał szczyt artyzmu.
Dlaczego o tym mówię? Bo mam wrażenie, że tutaj ta konkretna sytuacja pasuje do tego opisu. O ile masz moje absolutne uznanie jeśli chodzi o Twoje prace stolarskie, a nawet o zdjęcia ze wspólnych prac w warsztacie forumowego kolegi o tyle tutaj jest to DLA MNIE zwykły pstryk z dorobioną ideologią.
Należę do tych ludzi, którzy uważają, że sztuka tworzona tylko dla krytyków jest do bani. Zdjęcie może być ładne, poprawne technicznie ale jeśli ma iść za nim jakieś przesłanie to musi trafiać do szarego Kowalskiego. To tak jak z filmami oscarowymi. Wiele z nich są pod niebiosa chwalone przez Akademię a przeciętny zjadacz chleba nie jest w stanie tego przełknąć. Nie mówię oczywiście o Oscarach za efekty tylko np. za scenariusz.
Zabawa z suwakami to tylko (dla mnie) dodatkowe potwierdzenie powyższego.
Nie gniewaj się, nie chcę Cię obrazić. Wypowiadam tylko własne zdanie w tym temacie. Dodatkowo na uspokojenie dodam, że nie rozumiem większości współczesnych "dzieł" zaś niejeden dziecięcy rysunek przemawia do mnie bardziej niż wielomilionowe prace wielkich mistrzów.
Reasumując: mogę się mylić ale jestem na nie
