Jeżeli mogę dodać coś od siebie (bo dyskusja jest dla mnie dosyć ciekawa):
- Krzysiek - profilowane stopy zdzieraka występowały jeszcze w strugach XVII i XVIII - sto wiecznych, oczywiście mówimy o narzędziach drewnianych. Posiadam w swojej kolekcji strug który ma tak wyprofilowaną stopę - krzywizna odpowiadająca łukowi ostrza. Mogę potwierdzić, że tak przygotowany strug jest diabelnie agresywny i skuteczny - wykorzystuje całą szerokość ostrza ale pozostawia trudne do usunięcia wyżłobienia. Tak przygotowane strugi wywodzą się z francuskich tradycji - można o tym poczytać w opracowaniach Andre Rubo.
Natomiast mnie zainteresowała inna sprawa w tej dyskusji. Panowie - zdzierak w naszej kulturze to nie jest bezpośredni odpowiednik anglosaskiego "Jacka". I nie dotyczy to tylko strugów metalowych. Próba przełożenia kalki z tego co oglądamy w anglojęzycznym internecie na nasze realia które wynikają z odrębnych tradycji będzie właśnie powodować takie nieporozumienia. Sekwencja strugów jaka była używana do ostatecznego wypłaszczenia materiału była inna w naszej tradycji i w tradycji anglosaskiej. Myślę, że bliżej naszego zdzieraka jest ang. skrobacz (scrub plane) w terminologi Stanleya No40 - od daaaaaawna nieprodukowany (ale jest w ofercie Lie Nielsena i Veritasa). To strug krótki, wąski, nóż masywny, bez odchylaka z mocno łukowaty ostrzem. Bez jakichkolwiek regulacji. Osiąga zawrotne ceny na ebayu i właśnie przeżywa nawrót popularności
