A u nas mapa mapą a geodeta nie zawsze przyjeżdża na inwentaryzację. Np. woda idzie na innej głębokości niż na planach i rurą o innej średnicy. Moje przyłącze energetyczne "odebrał" zdalnie (telepatycznie) pan inspektor... Stanisław Anioł

. Tak, tak, to nie żart! Jak mi koordynator umowy z PGE podał jego imię i nazwisko musiałem się zatrzymać (akurat byłem w drodze) bo bałem się, że ze śmiechu mógłbym spowodować kolizję.
Takie jaja, pany. Papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Poza tym plan a życie to nieraz dwie odrębne sprawy.
Pomijam fakt, że taki podwykonawca dostaje kwity od PSG czy PGE i to plus informacje od inwestora często muszą mu wystarczyć.