Udało się zamówić chemię i mogłem poczynić kolejne kroki z moim skrawkiem podłogi.
Poniżej: klej, uszczelniacz, grunt i olej.

Deseczki przykleiłem, a po wyschnięciu przy pomocy szlifierek zerwałem warstwę oryginalnego lakieru. Okazało się, że oscylacyjne słabo sobie radzą i dopiero czołg zrobił robotę. Jedynie pod wanną żadna szlifierka nie dochodziła i tam nieocenione okazały się ręczne cykliny.

Następnie szczeliny odtłuściłem acetonem po czym nałożyłem podkład, który ponoć ma duże znaczenie dla przyczepności uszczelniacza.

Po odczekaniu godzinki zacząłem nakładać czarny uszczelniacz.

W połowie myślałem, że uszczelniacz się skończył, ale jak się potem okazało to wyciskacz Topexa ciekawie zadziałał i tłok wbił się w kartusz. Mimo należytej staranności ubabrałem siebie i kafle.

Na koniec wszystko przejechałem szpachelką.

Jak to zwykle bywa uszczelniacza zabrakło na ostatnie 1,5 metra szczeliny

. Może któryś z forumowiczów posiada jakąś resztkę Sikaflex 290DC....chętnie odkupię.