...w pewnym okresie miałem podobne zdanie jak co nie którzy
ale życie weryfikuje,i teraz myślę podobnie jak Akwa
Prawda jest taka że im bardziej latka lecą i siwizna coraz bardziej włosy prószy, tym więcej ludzi zaczyna wierzyć - to tak z moich obserwacji.
Znam i takich, którzy po kilku przebytych chorobach z zatwardziałych ateistów stali się wierzącymi - coś gdzieś pękło, coś się zmieniło, nagłe przewartościowanie swojego życia i więcej spokoju w nim.
Druga rzecz, mam kolegów po misjach w Iraku i Afganistanie i kiedyś przy okazji spotkania i oczywiście skromnej wódeczki z tegoż tytułu, usłyszałem coś takiego : "Johny uwierz mi, pod ostrzałem nie ma niewierzących, jak pociski rozrywają się nad głową i przed oczami staje wizja jasnego tunelu, to -Ojcze nasz- przypomina sobie każdy".
Nikt z nas Panowie nie wie, co los przyniesie i nigdy nie należy mówić -nigdy- chyba Samurai jest tu takim właśnie przykładem
