12 Maja 2026, 09:29:56 czas Polski

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - popaye

Strony: [1]
1
Przedstaw się na Domidrewno / Odp: Cześć, forumowicze
« dnia: 22 Sierpnia 2018, 23:12:05 czas Polski »

Jeśli chodzi o marzenia to kiedyś marzył mi się domek na wsi z fajnym podwórkiem , a wyszło tak że kupił mieszkanie w bloku. Jestem z tego mieszkania bardziej jak zadowolony :)
Mam tu w bloku lepiej niż mógłbym mieć w domku na wsi.
Chciałem przez to powiedzieć że czasami w życiu spotykają nas niespodzianki lepsze niż możemy sobie wyobrazić.
Życzę powodzenia i spełnienia tego czego się chce :)
Witam na forum :)

He,he....
jedynym "blokiem", wlasciwie kamiennica w ktorym chcial bym mieszkac byl niegdys widziany przeze mnie (w Barcelonie) dom
projektowany przez Gaudi_ego.
Wlasciciel zajmowal cale 1-sze pietro ( ca. 400 m.kw) i do wejsciowego portalu wchodzilo sie (z ulicy) po przepieknych marmurowych schodach.
Dla choloty (lokatorow) byly klatki schodowe ( z tylu domu/bloku) ale w kazdej - winda i.... najmniejsze mieszkanie mialo  co  majmniej 120 m.kw. a na dostepnym (wszystkim lokatorom) dachu byla urzadzona przestrzen rekreacyjna  z piekna zielenia
i basenem.

Swojego domku (na "zabitej deskami" Wsi mazurskiej) nie zamienil bym na zadne mieszkanie w "bloku" , nawet na apartament
w slynnym "zaglu" projektu Liebeskind_a w Warszawie przy ul.Zlotej.
Fakt, nie mam basenu na dachu (za to przydomowa dzialka konczy sie brzegiem jeziora), ale jak juz "blok" to taki jak Gaudi_ego :)

Witam  Cie Agnieszko bo tu (fakt!) sporo fachowej wiedzy ale (prawie) same chlopy :(

 

2
Pilarki / Odp: Tarcza Festool
« dnia: 29 Sierpnia 2015, 22:28:55 czas Polski »
Pozostawiam to bez komentarza...
i... ODWAL sie ode mnie czlowieku! Raz na zawsze - PROSZE.
Mnie interesuje stolarka a nie bezprzedmiotowe dyskusje ze swirami :(
Nie znam Ciebie i nie mam ochoty wiecej "poznawac".

3
Pilarki / Odp: Tarcza Festool
« dnia: 29 Sierpnia 2015, 11:35:13 czas Polski »
Z pozoru niewinnego wątku o nalocie na tarczy(nie grubej warstwie żywicy) zrobił się... .
Ano wlasnie :)
Jestem "nowy" na tym forum, do tego absolutny amator "stolarski", mam niewielkie rozeznanie w "polskich" realiach, praktyce (branżowej i "zakupowej"), chce się odrobinę w tym zorientować na czas gdy na moje "hobby" będę miał więcej okazji i czasowych możliwości, już w "krajowych" (mazurskich) warunkach i okolicznościach (jesień br. a praktycznie: od wiosny przyszłego roku).
NIKOGO tutaj (na Forum!) nie miałem zamiaru "obrażać" czy krytykować i być może mylnie odebrałem, przyjęty tu (chyba?) zwyczaj iż "wybrańcy" maja tu prawo stawiania "ocen" nie tylko w/s merytoryki wpisu(ów) ale i (przez siebie domniemanych) cech osobowości czy charakteru wpisującego.
Zrozumiałem, postaram się powstrzymać od jakichkolwiek wpisów (czytać będę mógł?) i.... na starość,- wystawiania się na "krytykę" charakteru mojej skromnej postaci przez osoby które mnie w ogóle nie znają i NIC o mnie nie wiedza.

Przepraszam tez za moje błędy w gramatyce polskiej, prawie 40 lat braku codziennego kontaktu z językiem (lektury, środowisko, praca itp.) "robi" jednak swoje. Boleje nad tym, ale to fakt :(

Ja używam appla to chyba też jestem snobem.

Jak Pana pocieszy - ja tez. Prywatnie używam wyłącznie Mac_ów (od iMac_a, przez iBook_a po iPad_a),- tej firmy był mój pierwszy komputer w życiu (w pocz. lat 80-tych w USA) i do dziś wyrobom Apple, bez względu na "modę"
pozostaje wierny. Mam, naturalnie również PC, - w Europie bez tego (i aplikacjom pod Windows) ani rusz!, ale "w domu" - wyłącznie Mac (chyba, ze muszę zrobić coś na potrzeby firmy w której pracuje, wtedy - PC :( ).
Do pańskiej uwagi, nawet nie przypuszczałem, ze to "snobizm" :)
Przyzwyczaiłem się do prostoty i wygody aplikacji i IO-sa Apple i ... tyle.
MFT Festool_a tez używam dla wygody (w malej piwnicy-warsztaciku) bo nie ma tu "konkurencji" ale to raczej z konieczności a nie z "zachwytu" (marką czy produktem).

Pozdrawiam Panow i sorry za zamieszanie.

4
Pilarki / Odp: Tarcza Festool
« dnia: 23 Sierpnia 2015, 21:57:37 czas Polski »

nie musisz być złośliwy. To, że ktoś używa Festool'a nie znaczy że jest snobem

Proszę wstrzymać się od komentarzy n/t moich "przekonań" czy "sądów" - to moje subiektywne odczucia i mam do nich prawo.
Na pańskich, czy kogokolwiek innego: "+" czy "-" zależy mnie też jak na zeszłorocznym śniegu wiec podarujmy to sobie :(
Jest dokładnie tak jak napisałem: znani MNIE z kontaktów osobistych (nie forumowych) posiadacze narzędzi i urządzeń Festool niczym się nie różnią od (również mnie znanych) właścicieli Porsche czy Ferrari,
- niby nic ale (Ich zdaniem): można jeździć czym innym?. Jeśli nie jest to  jest to "snobizm" to... ja pewnie nie znam jęz.polskiego, w odróznieniu od Pana - oczywiście, co wnoszę z treści wizytówki.
Wbrew pozorom mam kilka narzędzi tej firmy, niektóre dluzej jak 20 lat, ale na pewno, z tego powodu, nie będę "piał z zachwytu".
pozdr.,-

5
Pilarki / Odp: Tarcza Festool
« dnia: 22 Sierpnia 2015, 15:31:30 czas Polski »
o tym samym środku pisałem:CMT Bit and Blade Cleaner
Użyłem sformułowania ".... drogi" bo w porównaniu do ceny pianki do czyszczenia piekarnika (która można dostać za parę złotych w każdym Supermarkecie) to cena: 16,98 US $ + koszty przesyłki, wydawała mnie się wysoka.
Jasne, "cena" to sprawa relacji,-
Sorry, dla posiadaczy zagłębiarki )i innych narzędzi) f-my FESTOOL,- NIC nie może być "za drogie" - zapomniałem się :(
pozdr,-

6
Pilarki / Odp: Tarcza Festool
« dnia: 22 Sierpnia 2015, 13:17:08 czas Polski »
pozwolicie, ze się wtrącę?
Z własnej praktyki, podobnie jak do czyszczenia frezów, najtańszym i łatwym do dostania jest  każdy spray/pianka do....  czyszczenia piekarników czy grilla.
Popryskać, odczekać kilka minut i wyczyścić szmata lub papierowym ręcznikiem.
Przy drogich frezach z łożyskiem, lepiej przedtem je odkręcić (może zawierać aluminium a te spray do piekarników uszkadza!) ale nie dotyczy to wspomnianej tarczy.
Z komercyjnych środków, hmmm... ponoć najlepszy (ale cholernie drogi!) jest:http://search.yahoo.com/search?ei=utf-8&fr=aaplw&p=cmt+blade%26bit+cleaner

Dla wyjątkowo oszczędnych jest jeszcze sposób naszych dziadków: namoczyć (przez noc) tarcze w .... nafcie - tez skuteczne! :)

pozdr.,-

7
Pilarki / Odp: Ukośnica metabo KGS 254
« dnia: 18 Sierpnia 2015, 12:43:10 czas Polski »
z tymi "markowymi" narzędziami w rodzaju np. Metabo czy Bosch (o takich jak wspominany tutaj Macalister albo: Einhell, Worx, Lux czy Ryobi) to dzisiaj 99% jest robione w Chinach!.
Do tego (pewnie), niezależnie od "marki" w tych samych zakładach i na tych samych liniach produkcyjnych.
Dobre imię "marki" to już, raczej przeszłość (najlepszy przykład "Stanley" należący dzisiaj do koncernu Black&Decker produkujacy najtańszą=najgorsza "amatorszczyznę" na rynku amerykańskim).
Dzisiaj każda większa Siec Handlowa ma swoja "markę", sprzedaje te narzędzia stos. tanio(!) i to (cena!) jest tez najczęściej wyznacznikiem ich "jakości" :(
Nie znaczy to iż w tych produktach nie ma egzemplarzy które będą "do zaakceptowania" dla hobbystów czy amatorów stolarstwa.
My - hobbyści (niestety) nie zarabiamy na swojej pasji, OK - od czasu do czasu "uda się nam" coś zrobić potrzebnego we własnym gospodarstwie domowym czy dla Przyjaciół ale, (de facto) nasze hobby to.... tylko koszty
i wydatki :).
Nie ma dyskusji: w Firmie w której pracuje, do ciecia (tak: jednostkowo i "na szybko") wielu np. profili aluminiowych "pod katem" używa się się ukośnic Festo ("kapex") bo ustawiony tam kat ciecia (np.: 25,25° przy winklu:129,5°) na pewno będzie "pasował" czego już tak bardzo nie jestem pewny przy mojej domowej ukośnicy (Hitachi) która (jakościowo) od Metabo czy Boscha dzielą "lata świetlne" :)
Czemu nie mam Festo?
Bo (u mnie) Kapex kosztuje ca. 1.300 € a moja Hitachi ca: 400 €, i za ta ("maleńką") różnicę (Festo cenowy multiplikator "3" w stosunku do porządnej klasy narzędzi) , ja - mam przyjemność swojego hobby a małżonka - pobyt urlopowy w porządnym hotelu na pld. Europy (Włochy, Grecja itp.).
A macalistera to.... nawet "za darmo" nie chce! (choć pewnie i zona by chętnie pojechała na wczasy do... Dubaju  i pomieszkała w Burdż al-Arab :)  ).
Gdy bym mógł (jako komercyjny Stolarz) wliczyć za każdym razem (zamówieniem) cześć kosztów zakupu maszyn do kalkulacji cenowej sprzedawanych produktów (czy usług) to .... mój  warsztat nie był by gorzej wyposażony jak ten p. Jarka Ostaszewskiego którego (dzisiaj!) opinia o takim Metabo pokrywa się pewnie z moja o.... macalisterze :).
Dlaczego "zraziłem" się do marki Metabo? bo... Ich przewodowa wiertarkę (520 W) mogę zatrzymać (fest!) dłonią i tylko "buczy" a m/w w tej samej cenie akumulatorowego(!) Hitachi (18V) - NIE! a (u Znajomego) miałem wątpliwą "przyjemność" docięcia na ukośnicy Metabo (tej najnowszej z pila o średnicy 300 mm) kilku lat do usztywnienia opakowania i wrażenie mam takie (bicie piły  i drgania!), ze dzięki bogu ze nie moja to pila :)

pozdr.-

8
Meble warsztatowe / Odp: Stół warsztatowy - kilka pytań
« dnia: 02 Sierpnia 2015, 16:34:16 czas Polski »
Strugnica to sprawa extra i "markowe"  (Sjoberg´s itp.) są po za konkurencja: imaki, stabilność i jakość wykonania - nie maja sobie równych. Samodzielna konstrukcja, lub przeróbka taniej "podróbki" ( np. chińskiej)
raczej  nie dorówna markowemu oryginałowi  i "per saldo" nie będzie wiele tańsza. Wiem coś na ten temat bo z fałszywej "oszczędności", sam wdałem się w taka przeróbkę chińskiego "chłamu" :(
Nowe imaki i (planowana) "Moxon Vise"  w/g opisu w czasopiśmie "HolzWerken" i video`s: https://www.youtube.com/watch?v=BfaU7YWcsy0    oraz: https://www.youtube.com/watch?v=SscYtrP6hD0
- zrobią z marketowej "chińszczyzny " praktyczna i użyteczną strugnice.
(opieram się na "niemieckich" wzorcach bo.... tym językiem władam biegle, prenumeruje HolzWerken, jestem członkiem ich "klubu" i.... z pełnym szacunkiem dla Pana Jarka, ale Heiko Rech to trochę inna "liga" stolarska - talentom p.Ostaszewskiego nic nie uwłaszczając :)   ).
Jak będziesz miał miejsce, nawet w warsztacie stricte "stolarskim" zawsze przyda się stół warsztatowy.  Sama strugnica to nie jest praktyczne miejsce dla np.: porządnego (stabilnego) imadła, stołowej wiertarki czy stanowiska  do ostrzenia narzędzi. Wiem, ze są (do strugnicy) odpowiednie "dodatki" ale to, jednak nie to samo co ekstra stół i jednocześnie miejsce wygodnej pracy.
Chcesz "tanio" to nie baw się w samodzielne konstrukcje kiedy wszystko i tak musisz kopić: blat (obojętnie jaki) i materiał na podstawę (nogi): drewno czy profile metalowe.
"Tanio" (za ca.: 200 zł.) kopiłem (w Castoramie) coś takiego:
http://www.castorama.pl/produkty/narzedzia-i-artykuly/warsztat-i-organizacja/porzadek-i-magazynowanie/stoly-i-szafki-warsztatowe/stol-warszt-850x1200x600mm.html#product
Jasne! - chińszczyzna ale...
ku mojemu zaskoczeniu blat tego stołu nie był z MDF-u  (czy innej "tektury") ale z liściastej(!)  sklejki (grubości ca.: 50 mm !) może nie "europejskiej" klasy, ale zawsze!.
Po zabezpieczeniu jej przedniej krawędzi "wefrezowanym" kątownikiem metalowym (40x40 mm). przykręceniu imadła (na ca.: 80 mm "podbitce" z klejonki,  dla wygodnej wysokości pracy)  i unieruchomieniu stołu (przykręciłem za pomocą metalowych "winkli": 2 nogi do podłogi i  blat - do ściany), zamianie blaszanej "głupawej" szuflady (na większą z prowadnicami ), zamocowaniu przyłączeń elektrycznych (dla elektronarzędzi)
i przyłącza/sprzęgła dla pistoletu sprężonego powietrza,- wyszedł  w miarę porządny, stabilny  stół, prawie porównywalny z kosztującym kilkaset €, warsztatowymi stołami, takimi znanymi mi z codziennej pracy (firma zajmująca się prod. w metalu).
Do ceny tej castoramowej "chińszczyzny" dołożyłem max. 100 zł + ca. 3 godz. pracy (najdłużej trwa....  skręcanie podblatowego "stelażu" w/g chińskiego opisu, czyt.:, nieudolnego tłumaczenia i zamazanych szkiców montażowych) :)

Z ta "kasa" jeszcze daleko do Twoich 420 zł. (za blat z klejonych płyt MDF) a gdzie materiał na "nogi" i (drewno/metal) + robocizna przy samodzielnym spawaniu czy obróbce?

Co warto robić samemu,- to bezdyskusyjnie trzeba!, ale trochę.... szkoda czasu jak można wykorzystać taniego "gotowca" (z marketu) troch go "cywilizując".

pozdrawiam,-
 

9
Hyde Park Domidrewno / Odp: Emigrancie czy ci nie żal?
« dnia: 27 Lipca 2015, 21:51:36 czas Polski »
Mam tylko nadzieję że gdyby doszło do spotkania, a może kiedyś takowy zlot DiD się odbędzie to podamy sobie ręce z geście przywitania a nie "oklepywania się po buzi". No i napijemy się piwa przy grilu.
Ależ - naturalnie!
Jakie kto ma przekonania, poglądy czy polityczne sympatie - Jego sprawa, nawet wśród najbliższych istnieją takie podziały :)
Moim zdaniem, gdy bym wybrał się na spotkanie "drzewiarzy" (stolarzy, hobbystów czy domorosłych "majsterklepków drewna") to interesują mnie Ich doświadczenia, sukcesy, ew."porażki" (z drewniana materia)  a nie Ich polityczne przekonania :)
Ja mam 65 lat! (ale "zapal i optymizm" - dwudziestolatka :), polityka jest dla ludzi MŁODYCH bo kreuje Ich "przyszłość", ale: sękata deska i zamiar zrobienia (z niej).... polki regalu "na kolanie" za pomaca jedynego (do tego tępego!) dłuta,   
to "problem" dla każdego bez względu na przekonania czy polityczna orientacje :)
Stolarka - łączy a nie "klepie po buzi"! :)
Serdecznie pozdrawiam,-

10
Hyde Park Domidrewno / Odp: Emigrancie czy ci nie żal?
« dnia: 27 Lipca 2015, 20:24:08 czas Polski »
No tak. Najlepiej nie interesować się, wychodząć z egoistycznego podejścia do życią że liczę się tylko "Ja".

To odrobinę "nie tak"
Użyłem skrótu myślowego i muszę (chcę) wyjaśnić.
Mało kto, przynajmniej z moich Znajomych (w Kraju i zagranica) jest tak zainteresowany "polityka" jak ja.
Chyba... najdłużej z uczestników tego forum, przebywam po za granicami Kraju. Nie chciałem (i nigdy się nie wybierałem) by "emigrować" - to nie dla mnie!, ale.....
Mam pewnego rodzaju "kompleks": ja z innej Polski wyjechałem (1978 r.!) i inaczej jak moi Przyjaciele, koledzy, Znajomi czy spora część rodziny, nie przeżyłem (w Kraju) czasu strajków, początków Solidarności, totalnego kryzysu (ekonomicznego) i początków stanu wojennego.
OK. mnie się może nie przelewało - pracowałem i studiowałem jednocześnie bo polski dyplom kierunku studiów które ukończyłem nie dawał mi żadnych (zawodowych) możliwości, ale nie brakowało mi (porównawczo NIC.
Jak w Kraju był tylko "ocet i musztarda" to ja miałem, w zasięgu reki,  sklepy jak teraz (w Polsce), miałem ochotę wyskoczyć do Mediolanu, Paryża czy Londynu, nawet na weekend - granice stały otworem.....
Jak przyjechałem, pierwszy raz do Polski (1983 r.) to był dla mnie "szok"........  (zostawmy to......).
Mieszkam w Kraju o ugruntowanym porządku demokratycznym i od kilkudziesięciu lat, na własnej skórze, odczuwam  NORMALNA "codzienność" (prace Urzędów, przyjazne prawo, uśmiechnięci i pozdrawiający się ludzie/sąsiedzi na ulicy itp. ).
W Polsce tez jest DEMOKRACJA i wybrani przez Naród - politycy, ale jest "maleńką różnicą" (od poznanej NORMALNOŚCI): w Polsce POLITYKA nie żyje organizowaniem (poprawianiem) kłopotów i problemów Rodaków - NIE bo najważniejsze to są rocznice od 250 lat PRZEGRYWANYCH powstań (od Listopadowego po Warszawskie), jakieś mrzonki o NIGDY nie istniejącej "potędze",  pier..... o "przedmurzu chrześcijaństwa" itp. itd,
Jak "POLITYK" ma ca 70 lat, albo nosi "moherowy beret" to nie jest ważny problem ludzi młodych którzy np. nie mogą mieć dzieci (np.: in Vitro) czy "kłopot" zgwałconej młodej dziewczyny (na prowincjonalnej wsi) która jest w niechcianej ciąży, czy problem młodych którzy nie maja szans na tak "wykreowanym" (przez politykę!) rynku pracy, po ukończeniu "studiów" których dyplom nie jest wart (na zawodowym rynku) papieru na którym jest wydrukowany! (absolwenci większości prywatnych, pożal się boże "uczelni" he, he "Wyższych").
Polska polityka to:  sam nie mogę (czy mnie nie dotyczy, bo mam ca. 70 lat!) to ZABRONIĆ i innym: młodym, czy tym którzy §cach" (muszą, powinni itd.).
Do "koryta" się dorwać (nie ważne z jakiej opcji czy partii) i ew.: urządzić "szwagrów"! a reszcie: ZABRONIĆ, ZAKAZAĆ, NIE ułatwić i (bron boże): NIE popuścić bo to tylko "zgnilizna (moralna) jakieś "pedały, lesby i... tfuj! - gender!
- SKARANIE BOSKIE!.....
no to ja TAKA "politykę" mam GDZIEŚ a nawet w d.....
Owszem, uczestniczę we wszystkich Wyborach (jak tylko mogę) i..... robią mnie "w konia" nawet Ci którzy maja (oszukańczy), najbardziej mi odpowiadający  "program wyborczy" z którego nie realizują NIC!
Mam wybierać ich "konkurencje" która (w zapowiedziach) rozdaje "gruszki na wierzbie" byle się dorwać "do koryta" i m.in. mnie "utrudnić, ZAKAZAĆ, "przyłożyć" czy "zmusić" ?
No to... już mnie na to "stać" (w sensie: ja NIC nie chce; ani świadczeń, ani"łaski", ani tej "wspanialej" opieki medycznej, ani .... NICZEGO ) - chce SPOKOJU.
Jak będę w "potrzebie" (czy moja najbliższą rodzina) - damy sobie rade - spoko.
Niech mnie (polska) POLITYKA nie "uszczęśliwia" nie "pomaga" i NIC "nie ułatwia" - dam sobie rade SAM (tak jak do tej pory).

pozdr.,-

11
Trasowanie / Odp: Miary rozwijane - jakich używacie ?
« dnia: 26 Lipca 2015, 12:37:37 czas Polski »
Panowie wychwalają produkty wytwórców z rynku anglosaskiego - rozumiem, domyślam się powodów i nie komentuje.
Pomijając marketingowe fajerwerki "pod publiczkę" i podobne "udogodnienia" używana (codziennie) miara powinna być dokładna, trwała i niezawodna.
Początkujący ze mnie "stolarz" i raczej amator - fakt.
Ale mam kilkadziesiąt lat praktyki w branży metalowej i ostatnie ćwierć wieku doświadczenia w niemieckiej firmie produkującej światowej klasy wyroby.
W pracy używam od lat miarek BMI i ich dokładności (i standardu wykonania) będę broni (skrytykowana tutaj miara "Festo" produkowana jest tez przez BMI).
O "FESTO" mam tez swoje (krytyczne) zdanie ale dotyczy ono ich polityki marketingowej i na rynku niemieckim (powszechna o Nich opinia hobbystów: "aroganckie ........" )
a nie klasy i standardu wykonania ich produktów.
Gdy by Stanley czy wychwalany tu Hultafors robił miary "lepsze" (b.niezawodne czy dokładne) niż BMI, to bez wątpienia światowa marka FESTOOL zaprosiła by Ich do "współpracy" i dostaw.
Moja opinia jest oparta wyłącznie o doświadczenie zawodowe ("prywatnie" używam i STANLEY-a :) ) i żadne wpływy "komercyjnej" natury nie maja na nią wpływu.
Standardowe (klasyczne) miary rozwijane BMI to 3 i 5 metrów.
A "chwytliwe" nowinki?, ano proszę:
https://www.youtube.com/watch?v=OQdl_dcDaH8
https://www.youtube.com/watch?v=WQ-L8eTHe54

pozdr.,-

12
Przedstaw się na Domidrewno / Odp: dobry wieczór
« dnia: 25 Lipca 2015, 19:29:20 czas Polski »
Te "więcej zajęcia" w okresie emerytalnym, moim zdaniem, to tez próba rekompensaty raptownej utraty ca: 40% miesięcznych dochodów.
Przynajmniej m/w tyle bezie różnicy miedzy zwyczajna pensja (+ premie i dodatki) a wysokością emerytury w moim przypadku.
No i dlatego nie tylko chce ale i (chyba) muszę(!)  zająć się "stolarstwem" i dłubaniną wokół domu :))
Optimum to by było: zachować dochody, stolarkę i dłubaninę zostawić Fachowcom (może komuś z tego forum), godziwie Im zapłacić a samemu.....
Hmmm.... pięciogwiazdkowy apartament na SeyschelL_ach przez 3/4 roku!.
Ponoć bez stolarki (i w ogóle: pracy) można żyć! i podobno nawet nieźle :)
pozdr.-

13
Hyde Park Domidrewno / Odp: Emigrancie czy ci nie żal?
« dnia: 25 Lipca 2015, 12:17:12 czas Polski »
Żal?
hmmm.... to takie "kobiece" :)
Z mojej perspektywy: nigdy nie chciałem emigrować i tego się  stale trzymam!.
Mój pobyt zagraniczny, zawsze był stanem przejściowym, efektem przypadku, zbiegu okoliczności i konsekwencji tych faktów.
Wobec takiego mojego nastawienia (do emigracji), może się wydać dziwne iż to trwa...  37 lat (od 1978 r.).
Stalo się! ale zawsze miałem zamiar: wracać! -  nadeszła (wreszcie!) pora by go zrealizować.
Nie wyjechałem z Kraju ze wzgl. ekonomicznych (czy politycznych), bylem rel.młodym człowiekiem, a ze tam gdzie bylem zawsze było "lepiej" jak w Polsce, do tego: nigdy nie pracowałem "na czarno" (czy dorywczo),
nigdy nie bylem bezrobotnym i nie korzystałem z pomocy społecznej, a w Polsce było "jak było" - to  automatycznie ten okres "przejściowy" się przedłużał i... trwa do dzisiaj.
Małżonka (i dziecko) przyjechały do mnie: zona znalazła tez tam swoje zawodowe "miejsce" a córka (mój charakter!) natychmiast po skończeniu studiów - wróciła do Polski i... nigdy tej decyzji nie żałowała.
"Koszty" to rozłąka z Przyjaciółmi, kolegami, Znajomymi i reszta rodzinki :).
Porównując (z Przyjaciółmi i kolegami co nie wyjeżdżali z Kraju) - bilans jest "rożny": jednym powodzi się o niebo lepiej jak mnie - inni należą (Ich zdaniem!) do "przegranych" - to subiektywna ocena.
Nauczony doświadczeniem i atmosfera (polityczne kłótnie, ciągłe niezadowolenie, spoleczne perturbacje i permanentne żale), chyba dobrze, ze przeżyłem ten czas Zagranica?
Gdy bym musiał (dalej) pracować - pewnie bym został: osiągnąłem tu małą stabilizacje i (porównawczo) znośny statut ekonomiczny, ale to nie MÓJ Kraj! - tak to może (powinien) powiedzieć Emigrant!.
Ja nim nie jestem  - wiec wracam!.
Politykę mam "gdzieś", nie muszę (już) zarabiać "na chleb", pracy (czy świadczeń społecznych) nie szukam - niczym nie "ryzykuje" a starość przeżyję na "miłych memu sercu - śmieciach" :)
No i nie ma co ukrywać: zawsze mogę wrócić! (do dzisiejszej sytuacji),- po 37 latach już "umiem" żyć Zagranica (zupełnie nieźle!) :)
pozdr.,-

14
Przedstaw się na Domidrewno / Odp: dobry wieczór
« dnia: 25 Lipca 2015, 08:34:40 czas Polski »
super odskocznie od pracy
Dziękuję za mile powitanie i zapewnienie o ew. pomocy.

Nie bardzo mam jakiś "wybór" - moja emerytura będzie faktem (za dwa m-ce) i w pewnym sensie "przygotowywałem się" do niej przez ponad 40 lat aktywnego zawodowego życia.
Nie jestem, tak zupełnie "zielony" technicznie ("kiedyś" ukończyłem Wydz. Budowy Maszyn na Politechnice) jestem dość sprawny manualnie, ale na moje hobby (użyteczne majsterkowanie w tym "stolarstwo") nigdy nie miałem wystarczającej ilości czasu i.... możliwości (lokalowych - szczególnie).
To się zmieni.
W nowym miejscu (domu) z góry zaplanowałem mały (ca. 25 m/kw) warsztacik połączony z (ca. 80 m/kw.) garażem, wiec (wreszcie!) będę miał możliwość ustawienia (i korzystania w miarę potrzeb) mojego "parku maszynowego"
i nieograniczonego dostępu do narzędzi.
Przez lata kompletowałem wyposażenie i jak na hobbystę mam tego sporo :) - maleńka piwnica (ca. 8 m/kw) wypełniona po brzegi, ze... już nie mam możliwości tam cokolwiek robić bez ciągłego przestawiania i wynoszenia części sprzętu
(na piwniczny korytarz) - ręce opadają :(
Może nie wszystko mam klasy "Festo/ Lie-Nielsen"  ale i (raczej) nie "chiński złom" z ... Supermarketu (Lidl itp.), w większości porządny hobbystyczny "standard" (Makita/Hitachi itp.).
Jak to wszystko wreszcie (kompletnie) przewiozę i... ustawie to fakt - będę miał warunki do wspomnianej przez Ciebie "odskoczni" :)
Na razie "stoi" tam stolarska strużnica i stabilny stół warsztatowy (na imadło, stołową wiertarkę i miejsce do ostrzenia narzędzi), no i zamontowane jest odpowiednie oświetlenie - więcej jak "nic" ale i z tego się ciesze :)
pozdr.,-

15
Przedstaw się na Domidrewno / dobry wieczór
« dnia: 24 Lipca 2015, 22:49:14 czas Polski »
dobry wieczór,-
Za kilka tygodni rozpoczynam "najdłuższe wakacje w życiu" :)
Przez wszystkie moje dorosłe lata przyzwyczaiłem się iż po śniadaniu to - trzeba zacząć coś (konkretnego) robić!
To może.... już pora by coś w drewnie podłubać?
Będzie sposobność, bo przy okazji (rozpoczęcia tych wakacji) przeprowadzam się z Wielkiego miasta na Wieś
do prawie skończonego domu.
Roboty, w tym "stolarskiej" to (pewnie) mi do końca życia nie zabraknie.
Jak będę miał z tym problemy czy wątpliwości, chętnie skorzystam z Waszych doświadczeń.
Z góry - dziękuję.

pozdr,- 

Strony: [1]